Film

Natknąłem się dzisiaj na…

Natknąłem się dzisiaj na świetną stronę recenzencką kulturadobra.pl
Najbardziej mi się spodobała recenzja filmu Planeta Małp z 2001 roku, dobrze, że katolicy ustrzegli mnie przed oglądaniem filmu bo jeszcze przypadkiem bym się dowiedział, że ludzie i zwierząta są równi a bogowie stworzeni zostali na podobieństwo człowieka.. ufffff…..

Wszystkie doktryny poniżej oceniam jako prawdziwe, wartościowe i pozytywne a film na 4+, szkoda że pani Marzena Salwowska oceniła na -2(wyraźnie zły) :((

Planeta małp (2001)

#bekazkatoli #film #smiechawajakchuj

Film

Wstręt / Repulsion (1965) Od…

Wstręt / Repulsion (1965)

Od razu przyznaję, że to jeden z moich ulubionych obrazów R. Polańskiego.
Cóż my tutaj mamy?
Niepowtarzalny klimat, mistrzowskie budowanie napięcia i młodziutką Catherine Deneuve w roli głównej. Sceny, nakręcone ponad pięćdziesiąt lat temu wciąż mnie fascynują, wciągają, a moc rażenia całości powoduje, że film oddziałuje na mnie wielowymiarowo, za każdym razem zachwycając. Brak pośpiechu, sposób prowadzenia kamery, znaczenie ciszy, wreszcie, niezapomniane zbliżenie na rodzinną fotografię, które – rozpoczynając i kończąc dzieło – spina, niczym klamra, całość filmu Polańskiego w przemyślaną, logiczną konstrukcję – są niezapomniane. Jest tam więcej smaczków (choćby wyświetlanie napisów na siatkówce oka Catherine Deneuve), smaczków, które dopiero po kolejnych obejrzeniach uświadomiły mi, dlaczego to dzieło, od pierwszego obejrzenia, dekady temu – sprawia mi taką przyjemność, będąc zarazem głębokim przeżyciem.
Polański, po wyjeździe z Polski, stworzył film niezwykły; film o całkiem zwykłej, chociaż nieco zamkniętej w sobie, wycofanej dziewczynie, wyciskając jednocześnie silne piętno na światowej kinematografii, wyznaczając zarazem dalsze kierunki jej rozwoju.
Polecam.

#film #filmnawieczor #kinorosyjskie #kultura #psychologia

Film

Wieki minęły od czasu, kiedy…

Wieki minęły od czasu, kiedy niemal seriami pisałem o filmach z Azji. Od założenia #seansniezwyczajny nie było takiego wpisu. Trzeba nadrobić. Poniżej 3 horrory bez ogranej, czarnowłosej, wściekłej, mściwej i morderczej smarkuli.

1) The Mimic/Jangsan Tiger/Jangsanbeom 2016

Najbardziej przystępny z całej trójki, nawet trochę zamerykanizowany.

Fabuła jest banalnie standardowa i nie ma co się rozpisywać: rodzinka przeprowadza się do domku na odludziu, bo mamusia chora. Jak to bywa w takich wypadkach, okolica jednak nie jest tak spokojna jak zakładano. Oczywiście owa rodzinka ma swoje tajemnice dziwnym trafem powiązane z tym co w lesie sobie zamieszkuje. Standard pełną gębą.

Za to sam koncept już taki banalny nie jest. W każdym razie ja za często tego nie widzę. Z uwagi na istotę antagonisty jego głównym narzędziem „pracy” jest głos i muszę przyznać, że twórcy trochę się postarali, żeby zasiać u widza niepewność. A kilka sekwencji (np. z martwym psem czy rytuał) robi piekielne dobre wrażenie. Cykoskoków za dużo nie ma, za to finał w niemal absolutnej ciemności może niektórym zjeżyć włosy. Mnie się przytrafiło. 🙂 Solidna rzecz.

7/10

2) Rigor Mortis 2013

Gość wprowadza się do podrzędnego apartamentowca akurat w chwili, kiedy rozpętuje się tam piekło.

Raczej dla ludzi, którzy już trochę Azji liznęli. Jest to debiut reżyserki i sporo rzeczy nie gra (m.in. tempo i montaż), ale i tak uważam, że wizja twórcy zasługuje na poznanie.

Apartamentowiec to istny cyrk zjawisk paranormalnych. Wśród lokatorów znajdzie się bezrobotny łowca wampirów oraz nekromanta niby w stanie spoczynku, ale jednak monstra po szafach trzyma. Jest też nawiedzone mieszkanie, gdzie dokonano krwawej zbrodni. I akurat do tego lokum wprowadza się główny bohater by w spokoju się powiesić, ale nie będzie mu dane. A to co dzieje się potem to prawdziwy miks gatunkowy do jakiego zdolni są chyba tylko Azjaci. Jest oczywiście solidna porcja makabry przez duże „M” i bez uników kamery; są widowiskowe (trochę slowmo) walki karate-kung-fu z demonami; rytuały i egzorcyzmy; jakieś dramaty bohaterów i przydługie niewiele mówiące dialogi. A to wszystko w nieco za bardzo podrasowanej, przesadnie kolorystycznej (jak na mój gust) stylówie. Prawdziwy kocioł i choć dość chaotyczny, momentami kiepsko zgrany to oglądałem z przyjemnością.

6-/10

3) Jigoku/Piekło 1960

To już dla fanów horroru i fanów kina azjatyckiego.
Ponoć pierwszy gore w historii i głównie z tego powodu można obejrzeć. Jak na pierwszy film, który poważnie traktował obrazową makabrę muszę przyznać, że naprawdę robi wrażenie. Widzowie w latach 60. musieli być solidnie wykręceni. Niestety sama historia jest na tyle fatalna, że można ją przewijać. Przez pierwszą godzinę główny bohater jest świadkiem zgonów jego bliskich. To kara za to, że uciekł z miejsca wypadku. Owe zejścia są raczej idiotyczne, tempo jest okrutnie ślamazarne, a dialogi oraz wszelkie interakcje nie wzbudzały mnie nic innego, niż chęć przewinięcia dalej. Zabawa zaczyna się w trzeciej części filmu, kiedy główny biedak trafia do tytułowego piekła. A właściwie do piekieł, których Azjaci w mitologii mają sporo. Są piekła kłamców, oszustów, morderców, złodziei itd a każde z własnymi podgrupami. Oczywiście każde takie piekło wyróżnia się rodzajem tortur: w jednych gotują żywcem, w innych demony wybijają zęby maczugą, a w jeszcze innych obdzierają ze skóry. To ostatnie pół godziny robi wrażenie i nawet dzisiaj jest ciekawe, ale czy warto zmęczyć pierwszą godzinę, na to nie odpowiem. W każdym razie „Piekło” ma znaczek jakości Criteriona, co nie jest bez znaczenia.

5+/10

Spis treści wpisów bez tagu

#film #ogladajzwykopem #horror #kinoazjatyckie

Film

19 czerwca 2013 roku zmarł…

19 czerwca 2013 roku zmarł James Gandolfini, który wykreował postać Tonego Soprano. Postać, którą – w kinie gangsterskim – można postawić obok tych stworzonych przez Ala Pacino czy Marlona Brando. To sztuka tym większa, że ewolucję Tonego obserwowaliśmy w kilku sezonach – jakby nie patrzeć – przełomowej również dla seriali, produkcji „Rodzina Soprano”.

Nie dość, że był to jeden z pierwszych seriali, który udowodnił, że podzielony na odcinki i sezony, może konkurować z pełnometrażowymi filmami, to jeszcze zrewolucjonizował pojęcie kina gangsterskiego, samotnych wilków, twardych facetów bez słabości, których rodziny – o ile były – funkcjonowały jako tło.

Prawilnie przypominam, bo kilka dni temu minęła 5 rocznica śmierci tego świetnego aktora (bo ofc gra w ‚Rodzinie Soprano’ to tylko jedna z wielu jego świetnych ról.)

#film #kino #ciekawostki #rodzinasoprano #gangsta

Film

Dzisiaj o 12:35 na tvp…

Dzisiaj o 12:35 na tvp kultura Polski film wojenny „Virtuti”. Moim zdaniem świetnie pokazuje Kampanię Wrześniową z punktu widzenia małego oddziału. Polecam.
#film #historia #2wojnaswiatowa #iiwojnaswiatowa #kampaniawrzesniowa

Film

Quentin Tarantino to reżyser…

Quentin Tarantino to reżyser którego się albo kocha albo nienawidzi. Ja należę do tej pierwszej grupy i muszę przyznać że raz na rok muszę obejrzeć scenę otwierającą Inglourious Basterds ze względu na panujące w niej napięcie. Jedyny film który wywołał u mnie podobne emocje to No Country for Old Men a dokładnie mówię o tej scenie. Nie będę się rospisywał na temat tego w jaki sposób Tarantino udało się stworzyć takie poczucie niepokoju. W zamian daję link do świetnego (moim zdaniem) materiału w którym przedstawione jest jak udało się osiągnąć ten efekt.
#film #tarantino

Film

Maniac Cop (1988) Po…

Maniac Cop (1988)

Po mistrzach włoskiego horroru nadszedł czas by wrócić do starej formuły, dlatego dzisiaj przygotowałem dla was film tak absurdalnie głupi, że momentami dobry. Zapraszam!

Dzieło pana Williama Lustig’a przenosi nas do Nowego Jorku, gdzie psychopata w stroju policjanta terroryzuje miejscową ludność. Opinia publiczna żąda schwytania sprawcy, więc stróże prawa w wyniku niesamowitego zbiegu okoliczności kierują swoje podejrzenia na Jacka Forrest’a (w tej roli Bruce Campbell), którego żona, była ostatnią ofiarą maniaka. W jego winę nie wierzą jednak Detektyw Frank McCrae (Tom Atkins) i przyjaciółka Jack’a, Theresa Mallory (Laurene Landon), którzy postanawiają odnaleźć prawdziwego morderce.

„Maniac Cop” to typowy slasher klasy B, który na przestrzeni zdążył urosnąć do miana kultowego, a postać mordercy (nie będę mówił kto nim jest, bo może ktoś chce się zdziwić, czy coś) stawiana jest na równi z Jasonem Voorhees’em, czy Michaelem Mayers’em. Wracając do filmu, fani gore raczej nie znajdą nic dla siebie oprócz może kilku scen, ale na pewno na nic poza krwią nie mogą liczyć. Fabuła, jak to fabuła w shlasherach mało ważna, ale przynajmniej bodycount jest całkiem niezły. Aktorsko nie jest źle, Bruce Campbell, jak zawsze genialny, a Tom Atkins w roli detektywa sprawdza się wyjątkowo dobrze, przez co jego postać da się polubić. Laurene Landon natomiast, no cóż mogłoby jej nawet nie być i nikt by tego nie zauważył. Co do postaci mordercy to wykreowana jest całkiem dobrze, małomówna, kuloodporna, taki trochę Jason w mundurze policyjnym. W temacie zdjęć to wydaje mi się, że reżyser chyba bardzo lubi bawić się światłem, bo przez cały film jest ciemno, ponuro, ale w żadnym wypadku nie jest to jakiś minus, wręcz przeciwnie, dodaje to takiego fajnego klimatu. Jeśli chodzi o muzykę, to coś tam burczy w tle, ale no nie zachęca, nie odrzuca, jest ok.

Podsumowując podobało mi się, pośmiałem się, popatrzyłem na wymyślne sposoby eksterminacji Nowojorskiej ludności i to by było na tyle. Polecam, jeśli nie wiecie jaki tani horrorek sobie dzisiaj obejrzeć, czy po prostu chcecie się pośmiać z absurdalnej głupoty bohaterów.

Moja ocena: 6/10

Jeśli chcecie więcej, to zapraszam pod tag #nwjaktonazwac.
#horror #film #ogladajzwykopem #filmnawieczor #gruparatowaniapoziomu

Film

Dzisiaj polecam film…

Dzisiaj polecam film „Bracie, gdzie jesteś” (imdb: 7.8/10, RT: 77%) z 2000 roku. Mój ulubiony film braci Coen i jeden z ulubionych filmów dekady. Film drogi z elementami dobrej muzyki folkowej. Zabawny, uroczy, melancholijny a czasami i wzruszający. Świetnie oddany klimat Południa lat 30. Główni bohaterowie na swej drodze spotkają dziwnych ludzi i niesamowite zdarzenia. Filmu nie ma na cda i youtubie dlatego najlepiej ściągnąć z zatoki piratów a polskie napisy z opensubtitles.
#filmnawieczor #film

Film

Jason z piątku 13-go pokazał…

Jason z piątku 13-go pokazał do czego zdolny jest przegryw. Normiki gnębiły go przez jego brzydką mordę, kiedy się topił normiki wolały się ruchać niż go ratować, a na końcu normiki zabiły jego matkę, tego było już za wiele i Jason wkroczył na drogę beta uprising.
#przegryw #stulejacontent #film