Film

#kino #film #sztuka #kultura…

#kino #film #sztuka #kultura #rosja #art #plakat #kinorosyjskie #gruparatowaniapoziomu

[ Konserwatysta Tarkowski ]

Są takie dzieła kultury, a właściwie, szeroko patrząc, dokonania umysłów ludzkich, które człowieka prześladują. Pojawiają się w nieoczekiwanym momencie i nie chcą się odczepić. Zrastają się z różnymi sytuacjami w życiu w sposób nierozerwalny. Oddziałują wręcz synestetycznie. I tak na dźwięk pierwszych taktów Snu Katarzyny II mam w ustach posmak ciepłej wódki i soku porzeczkowego. Przy lekturze Dziejów wypraw krzyżowych Stevena Runcimana odczuwam żałobę. Nie tylko za Konstantynopolem po czwartej krucjacie: tak się bowiem składa, że przy każdym z mych czterech podejść do tego opracowania ktoś w moim otoczeniu umierał. Ludzie mają piosenki, które kojarzą im się z miłością, choć uczucia nie dotyczą, ale pojawiły się gdzieś w tle wydarzeń związanych z ukochanym czy ukochaną. Albo przyszło im do jakiegoś utworu zatańczyć. Są dzieła kojarzące się z balangami lat szczenięcych. Wreszcie są twórcy, których sama postać uczestniczy w życiu człowieka, nawet jeśli niemal nie zna się jego dzieł.

Kimś takim dla mnie jest Andriej Tarkowski. Po raz pierwszy potknąłem się o szacowną postać przy okazji lektury wywiadu-rzeki ze Stanisławem Lemem, Świat na krawędzi, gdy miałem 13 lat. Pisarz sarkał tam wtedy na reżysera, niepochlebnie odnosząc się do ekranizacji Solaris. Jakiś czas po tej lekturze obejrzałem debiut Tarkowskiego, Dzieciństwo Iwana. Z którego, z niezbadanych dla mnie przyczyn, nie pamiętam w zasadzie nic. Lata później zaczął się jednak ciąg dziwnych przypadków. W czwartek 19 grudnia ubiegłego roku pomiędzy — całkiem dosłownie — jedną a drugą szklanką grzańca dobry znajomy polecił mi Stalkera. Polecenie powtórzył w dwanaście dni później przy okazji S̶y̶l̶w̶e̶s̶t̶r̶a̶ ̶M̶a̶r̶z̶e̶ń̶. A potem zaczęło robić się jeszcze dziwniej, bowiem (nie do końca) niezależnie od siebie dzieło uchodzące za opus magnum Tarkowskiego poleciło mi troje mireczków. Gust każdego z nich cenię. Nie pozostało więc nic innego, jak wreszcie nadrobić zaległości sprzed lat.

Dlatego obejrzałem Nostalgię.

Tarkowski nie kłamał, gdy nadawał tytuł. Faktycznie, nostalgia jest motywem przewodnim jego dzieła. Starając się nie zdradzać zbyt wiele — opowiada on historię rosyjskiego poety, Andrieja Gorczakowa, który do Włoch udał się, by zbadać historię fikcyjnego osiemnastowiecznego rosyjskiego kompozytora, Pawła Sosnowskiego. Tak jak protagonista, Paweł udał się do Italii, jednak tęsknota za krajem — i za chołopką, którą kochał — kazała mu wrócić do Rosji. Tam jednak nie odnajduje szczęścia: Gorczakow wzmiankuje, iż Sosnowski zaczął pić, a ostatecznie odebrał sobie życie. Tytułowa nostalgia towarzyszy wszystkim bohaterom. Gorczakow jest w niej wprost zanurzony. Jego tłumaczka, targana sprzecznymi uczuciami wobec Andrieja, nie rozumie jej, Jednak… próbuje ją pojąć już w jednej z pierwszych scen filmu, gdy dopytuje prostego człowieka o wiarę. Swoistym manifestem nostalgii jest postać Domenico: szaleńca, który zamknął swą rodzinę na siedem lat w domu, bojąc się końca świata. Świat dla ludzi jego pokroju już się skończył — Domenico pragnął prostszego, nieśpiesznego życia. Życia w warunkach gwaru współczesnej cywilizacji po prostu niemożliwego do osiągnięcia. Nostalgia pchnęła go do beznadziejnej próby ucieczki od świata. Świat jednak upomniał się o niego i jego rodzinę, gdy carabinieri wyważyli drzwi jego domu i wypuścili więzioną rodzinę.

Gorczakow spogląda w Domenico jak w lustro. Widzi w nim człowieka wiary — sam nim jest. Widzi tęsknotę za przeszłością — sam ją odczuwa, co reżyser przedstawia w formie czarno-białych retrospekcji, gdzie widzimy jego wyobrażenia o, sielskiej rosyjskiej wsi. Widzi kogoś, kto świadomie odrzucił świat. On jest taki sam. Słyszymy, że do swej małżonki w Moskwie nawet nie dzwoni. Zaloty tłumaczki odrzuca: ta w nerwach nazywa go ironicznie świętym. Reszta gwarnego świata widzi w nim wariata. Gorczakow — siebie. Siebie odnajduje zresztą także w przedmiocie swych badań, biografii kompozytora Sosnowskiego. Ustawiczne retrospekcje przedstawiające wieś, do której tęskni. Uznanie, że nie sposób pojąć kultury danego kraju bez znajomości jego języka: poeta sarka na tłumaczenia rosyjskiej poezji, samemu odmawiając sobie prawa do zrozumienia włoskiej kultury. Jest człowiekiem kulturowo rozdartym między Rosją, a resztą Europy, co znajduje oddźwięk w finałowej scenie, gdy wieś ze wspomnień — a raczej wyobrażeń — wpisana zostaje w ruiny cysterskiego opactwa San Galgano.

Nostalgia wylewa się także w aspektach technicznych filmu. Kadry są nieśpieszne. Kompozycja przypomina raczej obraz, niż kino. Wszystko do bólu statyczne. Zabieg fanom Kubricka znany choćby z Barry’ego Lyndona. Tarkowski chętnie sięga po ujęcia wprost na twarze bohaterów, co jeszcze spowalnia narrację. Kolejny aspekt ucieczki od świata, wszak już kino lat ’80, że o współczesnym nie wspomnę, stawiało raczej na dynamiczne sceny. U Tarkowskiego jest inaczej — obraz stoi w miejscu tak samo, jak kamienne zabytki przedstawiane na ekranie. Nawet najbardziej dramatyczne sceny…

pokaż spoiler samospalenie Domenico podczas demonstracji w Rzymie

…nakręcono spokojną ręką. Kontrast między formą a treścią.
Wreszcie Nostalgia jest filmem autobiograficznym. Reżyser przyznawał, że identyfikuje się z Gorczakowem. W wywiadzie dla La Repubblici z 17 maja 1983

Główny bohater staje się nieomal mym alter ego, uosabia moje emocje, psychologię, naturę. Jest lustrzanym odbiciem, nigdy dotąd nie wyreżyserowałem filmu, który oddawałby me stany umysłu tak brutalnie, który uwalniałby me wnętrze z taką głębią. Gdy zobaczyłem efekt końcowy, czułem się niespokojny, tak niespokojny, jak można być tylko wtedy, gdy zobaczy się samego siebie albo gdy ma się wrażenie przekroczenia swych własnych zamiarów.”
I nie jest to jedyny wymiar. Tarkowski był człowiekiem osadzonym w wierze. Bez wiary człowiek jest wykorzeniony, idzie przez życie jak gdyby był ślepcem powiedział w wywiadzie dla tego samego czasopisma z 9 stycznia 1981.

Tacy są bohaterowie Nostalgii. Niemogąca pojąć wiary tłumaczka miota się w swych własnych pragnieniach. Koniec końców usiłuje odnaleźć siebie poprzez podróż wraz z mężem do Indii. Efektów podróży nie znamy, widzimy jednak, że odczuwa pustkę, której nie umie wypełnić. Gorczakow pożerany jest przez tęsknotę. Tęsknotę, której celu chyba sam nie umie określić. Domenico… cóż, jego los nadmieniłem w spoilerze. Całą trójkę łączy poczucie wyobcowania. Szczególnie mocno łączy ona Andrieja i Domenico. Obaj chcą uciec od miejsca w którym to wariaci muszą krzyczeć na demonstracjach, że to nie szaleńcy zniszczyli współczesny świat, a zdrowi. Obaj ponoszą klęskę. Ucieczka od świata to złudzenie. Nie zatrzymamy go naiwną próbą zatrzymania zegara dziejów.

Choć nie ukrywam, że to boli.

Poniżej plakat reklamujący Nostalgię autorstwa Stasys Eidrigevičiusa