Film

Możecie mnie nazwać ojkofobem…

Możecie mnie nazwać ojkofobem (gryzie schabowego z mizerią), ale jak widzę czołówkę polskiego filmu, to ten schabowy przestaje mi smakować.

Jakieś 3D zrobione na Commodore Amiga500, coś złotego wiruje w kosmosie – to JANUSZPOL FILMS, muzyka, bam, bam parrappam ziiiiuuut. Niby pompatyczna, ale taka od razu beznadziejna, jak przymierzanie Levisów na kartonie w błocie w styczniu na bazarze przy zachodniej granicy. W tle muzyki już słychać szumy.

Zaczyna się film, kurwa ciemno, coś szumi. Coraz bardziej. Jacyś bohaterowie. Jedno z dwóch. Zero szarości, tylko czarno-biało. Albo biedak robak morda polska, że ja sam nawet nie – depresja pije, ktoś nie żyje, smutek. Albo bohater chad nie umiera nigdy, jedzie na motorze koło Mariotta w Warszawie, w drugiej ręce ma jogurt, pije go, błyszczą mu się śnieżnobiałe zęby i kwadratowa linia szczęki, w koszyczku ma ekobrokuły hodowane w lesie w Podkowie Leśnej.

Tak czy owak dalej też nic nie słychać. Coś szumi. Pierwsza scena zamiast wprowadzić do filmu, przedstawić bohaterów, to pusty przebieg. Film się miał jakoś zacząć, to się zaczął. O kurwa, fabuły nie dowieźli, nic to, bohater wszedł do budynku. Mówi coś. Nic nie słychać. Mamrocze. Ktoś mu coś odpowiada. Nie wiadomo. Szum się nasila. Ja pierdzielę. Przełączam.

#film #kino #polska #heheszki #truestory #takaprawda #telewizja #pasta