Film

Obejrzałem nowego Borata i co…

Obejrzałem nowego Borata i co o nim sądzę – wideorecenzja (czytać głosem Klocucha).

Spoilerów staram się uniknąć, wybaczcie jeśli jakieś będą.

Jestem fanem Sachy Barona Cohena. Nie jakimś nieskończonym fanbojem, ale uważam że jest świetnym aktorem (i producentem/reżyserem) komediowym absurdalnych… komedii, wiem masło maślane. Jest też fenomenalnym aktorem dramatycznym co pokazał w The Spy i Procesie Siódemki z Chicago, jak ktoś nie widział to polecam gorąco, można się zdziwić. Bycie fanem nie oznacza jednak że przyjmuje wszystko bezkrytycznie a nowy Borat ma mocno mieszane oceny. Ja podszedłem do niego na luzie i mam kilka wniosków.

Po pierwsze – to nie jest pierwszy Borat. Nie jest to nawet jego bezpośrednia kontunuacja, nawet jeśli teoretycznie nią jest. Jest tu więcej historii i ustawionych scen niż w pierwszej części i wynika to z prostego faktu – nawet jak ktoś nie zna Sachy to wie kim jest Borat. Film pokazuje to już na samym początku i nie ma tu tak wielu bekowych momentów jak kiedyś w pierwszej części czy klipach które puszczano w Brytyjskiej TV. Ludzie po prostu kojarzą tę postać i ciężko o naturalnie zszokowane reakcje jak w chociażby fenomenalnych klipach z UK sprzed, olaboga, 16 lat. Tu jest więcej historii i subtelnego naśmewania się, ale jednak z jakąś tezą w tle, niż spontanicznych spotkań 1 na 1 które owocują w krindżowe albo totalnie odjechane sytuacje.

Po drugie – to film feministyczny. I w sumie to jest główną osią fabuły. Od relacji Borata z córką, po interakcje z wieloma kobietami. Oczywiście wszystko to jest posypane typowo Cohenowym humorem – jak ktoś tego nie lubi, to raczej nie odnajdzie się w tej scenerii. Warto jednak zwrócić uwagę na dwie postaci – czarnoskórą opiekunkę, która tłumaczy córce Borata że jako kobieta może być kim chce, stojąc w totalnej opozycji do instagramowej tępej szugarbejb, oraz Żydówkę w Synagodze, która emanuje takim ciepłem i zrozumieniem dla drugiego człowieka, że cała scena pomimo tego że jest zamierzona jako śmieszna, jest w sumie wzruszająca i smutna (pani niestety już nie żyje, a jej rodzina pozwała Cohena o zniesławienie jej, uważam że niesłusznie – wypada ona fenomenalnie i jako osoba która przeżyła piekło na ziemi, a wciąż emanuje miłością, jest po prostu wzruszająca i podnosi na duchu). W sumie cały ten film jest w zamiarze śmieszny i durny ale jakoś tak wzruszający. Pokazuje jak potężną siłą są uprzedzenia i jakieś durne założenia co do mniejszości i generalnie drugiego człowieka.

Po trzecie – ten film to totalny pojazd po konserwach i foliarzach. Ludzie którzy na serio wierzą w pizzagate i picie krwi dzieci – luz. Ale gdy Borat konfrontuje ich z równie posranymi teoriami ze swojego kraju? Stary, przecież to jakaś teoria spiskowa rodem z piekła XD Tylko po to by chwile później czerpać swoją wiedzę z najbardziej porypanych czeluści internetu. Jedną z najbardziej „Boratowych” scen jest ta na jakimś zlocie konserw na południu USA gdzie zaczyna się od śpiewania o wsadzaniu Obamy do więzienia, a kończy na mordowaniu dziennikarzy i naukowców i rzymskich salutach od chłopaków z wężem na żółtym tle. Generalnie jednak Borat 2 nie jest tak mocny jeśli chodzi o komentowanie społeczeństwa jak jedynka, bo brak w nim tych konfrontacji i momentów gdy ludzie serio nie wiedzą jak się zachować i myślą że to na serio.

No i sprawa z Giulianim. Szczerze? Grubymi nićmi szyta ustawka. Na początku Rudy wydaje się po prostu miłym gościem który stara się być miły, potem widać że po prostu schlebia mu notoryczne bycie klepanym po kolanie przez śliczną blondyneczkę (swoją drogą Maria Bakalova jako córka Borata ma naprawdę świetne momenty w tym filmie), a słynne zdjęcie które wyciekło do prasy jest naciagane na maksa. Gość może nie być z mojej bajki, ale nie róbmy z niego oblecha który chciał przelecieć nastolatkę, bo to byłoby naprawde naciągane (i jest).

Jaki jest więc nowy Borat? Dużo bardziej fabularny i reżyserowany niż pierwszy. Czy śmieszny? To już zależy czy komuś pasuje absurdalny humor Cohena. Wiele żartów jest przeciągniętych, wiele interakcji udaje że są prawdziwe. Ale mimo wszystko – warto go obejrzeć, dla tych kilku scen gdy naprawdę błyszczy, zwłaszcza jeśli tak jak ja potraficie odpalić fragmenty jedynki, albo klipy z Ali G show raz na kilka miesiecy i zgnić totalnie. To film zaskakujący, bo w sumie opowiadający o relacji ojciec – córka pod płaszczykiem posranego w opór Cohenowskiego skeczu.

#bekazprawakow mimo wszystko bo foliarze XD #borat #neuropa #film #recenzja ? #usa