Film

#ogladajzwykopem #film…

#ogladajzwykopem #film #sztuka #mandzurfostrzyka
Byłem wczoraj na Lighthouse, film pięknie straszny i strasznie piękny.
Urzekło mnie stopniowo narastające wariactwo przecinane momentami względnego spokoju. Powodowało to, że każdą scenę się zapamiętywało ze względu „na coś” – początkowo niezmącone lecz z każdą kolejną ekspozycją coraz bardziej wypaczone.
Byłem zaczarowany przez Dafoe gdy jego postać obracała kota ogonem, otulała fałszywą matczyną (nie, nie ojcowską) miłością… no i ten fanatyzm!
Od wkurwienia Toma aż biło żarem po twarzy, tą jego frustracją, niezadowoleniem, których źródło z ciągiem fabuły zostaje wyjaśnione… podły „american dream” oraz „carte blanche” zapisana na drugiej stronie.

Artystycznie 4:3 robi robotę. Wizualnie mogło być klaustrofobicznie, lecz odczuwałem to tylko w dzień, gdzie jasne kadry były przycięte. W ciemnych miejscówkach/w nocy ciasnota była emocjonalna, wręcz horrorowa. Widać było niewyraźnie, wąsko, a dźwięk osaczał… dźwięk! Każde stuknięcie, skrzypnięcie, uderzenie fali, wyciszenie syren przy chlaniu (ten zabiegł mnie urzekł, świetnie ukazane oddalenie od wszelkich problemów ale jednak niezagłuszalnych).

Szczerze nie wiem jak ocenić ten film. Nie mam nic do zarzucenia na teraz, nie robi rzeczy rewelacyjnych, ale to co realizuje, robi to na świetnym poziomie. Chyba właśnie pod tym kątem powinienem oceniać.

Szaleństwo, piękno i 8,5/10.

pokaż spoiler a w planach Szarlatan, Babyteet, Parasite i Niedosyt (to chyba w pierwszej kolejności)