Film

#sepecharecenzuje Tenet…

#sepecharecenzuje Tenet (2020) (No.75)

Nolan, co by o nim i o jego filmach nie mówić, gość jest wizjonerem i jednym z najbardziej wartościowych twórców współczesnego kina. Idąc na jego dzieła do kina – podobnie jak w przypadku chociażby Tarantino czy Cuaróna – możemy śmiało liczyć na udany seans. Tak było i tym razem. Nie słuchajcie chłodnych i ironicznych dziadów hejtujących Krzycha, po zjawiskowym Interstellarze i nieco mniej zjawiskowej Dunkierce Nolan znowu wymiata. Tak się robi filmy!

+Nolan dodał wreszcie coś nowego i świeżego do oklepanego tematu podróży w czasie. Za to duży plus.
+wizualnie jak zwykle bajka. Film koniecznie do zobaczenia na wielkim ekranie. Nie jest to co prawda drugi Interstellar, gdzie każdy kadr nadaje się na tapetę, ale Tenet nadrabia rozmachem i gigantycznym przytupem. Sztos.
+kurła, fragmenty w odwróconym świecie to majstersztyk. Sceny głupiego pościgu czy strzelaniny wbijają w fotel. Naprawdę, niesamowite widowisko.
+tempo od początku może przyprawić o ból głowy, ale jednocześnie nietrudno się w tym wszystkim połapać. Jak na film o podróżach w czasie i międzynarodowych spiskach fabuła jest bardzo klarowna.
+bardzo dynamiczny. Nie mówię tylko o tempie akcji, ale i samej pracy kamery, która nie szczędzi nam pędzących ujęć przez rozległe pola czy np. hol budynku opery. Majstersztyk.
+walka z samym sobą wchodzi na nowy poziom. Ależ cudnie pomyślane :3
+sceny bójek czy strzelanin (i to jeszcze w kinie) rozkładają na łopatki. Aż żałuję, że nie wybrałem się na seans w Imaxie.
+niedługa, ale efekciarska scena napadu na skrytkę
+muzyka, jakaś taka niepokojąca i fajnie podkreślająca napięcie
+Michael Caine (。◕‿‿◕。)

-obsada niemal w ogóle mi nie podeszła. O ile Washington i Pattinson dają radę, tak reszta obsady delikatnie posysa. Ale to głównie z winy takiego, a nie innego scenariusza.
-a skoro już przy tym jesteśmy – bardzo słabo napisany czarny charakter. Do tego trochę tanich rozwiązań i ścieżek na skróty. Strasznie szkoda i wielkie F dla Branagha.
-sporo głupotek w scenariuszu. Nie pytam nawet o sposób defekacji w świecie odwróconym, ale chociażby o anihilację. Tlenem nie dało się oddychać, ale już wszystkiego innego po drugiej stronie dotykali?

No i co mam powiedzieć, 8.5/10. Nolan postawił krok na wydawałoby się zupełnie wyeksploatowanej ścieżce podróży w czasie. Odważnie, ale myślę, że i z sukcesem. Ja osobiście jestem Tenetem bardzo zadowolony i nie wykluczam drugiego seansu. Krzysiu i tym razem zrobił robotę, miłośnicy jego twórczości na pewno nie będą zawiedzeni. Mówię chociażby na swoim przykładzie. Nolan jest w formie!

#kino #tenet #nolan #film #premiera #recenzja #usa #filmnawieczor #akcja #scifi #thriller #kamilslimak