Film

To tak na…

To tak na szybko

„Zabawa w chowanego” jest filmem mniej sensacyjnym niż „Tylko nie mów nikomu”. Za to bardziej merytorycznym. W pierwszym filmie Sekielscy pokazali problem pedofilii w kościele w „poziomie” – porozrzucane po całej Polsce małe parafie, kilka przypadków, konfrontacje ofiara – zbrodniarz, tragedie ludzi.
W „Zabawie w chowanego” pokazują problem „w pionie”. Idąc tropem konkretnego przypadku – Arkadiusza Hajdasza – księdza przerzucanego z parafii do parafii w różnych diecezjach, Sekielscy ukazują zwyrodnienie systemu.
Winę za krzywdę dzieci, które gwałcił fizycznie Hajdasz, ponoszą także władze kościelne. Biskupi, których reakcją na doniesienia o zbrodniach księdza, jest jedynie przeniesienie go, ewentualnie degradacja. Zamiatanie sprawy pod dywan. Nie ma co do tego dyskusji – to oni są za to odpowiedzialni moralnie. Wszak to grzech zaniechania.
Kolejnym problemem mocno sygnalizowanym w „Zabawie w chowanego” jest układ między prokuraturą a kurią. Nie chcę spoilować, ale po raz kolejny okazuje się, że w naszym kraju są równi i równiejsi. I to bardzo.
Przewrotnie puentą jest intro filmu – sekwencja montażowa reakcji dostojników kościelnych i najważniejszych w państwie polityków na przypadki ujawnione w „Nie mów nikomu”. Wypowiedzi wypełnione frazesami „zero tolerancji dla pedofilów w koloratkach”, za którymi nie poszły żadne realne działania.

Jak na zawołanie kilka minut temu ukazało się oświadczenie prymasa Polski Wojciecha Polaka, który mówi o tym, że zwrócił się do Watykanu o wszczęcie śledztwa w sprawie zaniechania…

Jest to to identyczne działanie jak przytoczona w filmie sytuacja, gdy w momencie, kiedy sprawa jest już zgłoszona do prokuratury, to biskup, który wcześniej miał wiedzę o zbrodni, wysyła akta do Watykanu.

#zabawawchowanego #film #sekielski #tylkoniemownikomu #kosciol #polska