Film

Z okazji dwudziestolecia…

Z okazji dwudziestolecia „Harry’ego Pottera” chciałbym poświęcić chwilę, żeby przypomnieć Wam, że „Czara ognia” – zapewne ulubiona część wielu z Was – NIE MA NAJMNIEJSZEGO SENSU.To jest najbardziej idiotyczny, absurdalny plan Tego Złego w historii absurdalnych planów Tych Złych. Nawet Loki i jego Niesamowicie Skomplikowana Intryga z „Avengers” się chowa.Otóż cały twist polega na tym, że Alastor Moody, nauczyciel w Hogwarcie, jest tak naprawdę Bartym Crouchem Juniorem, jednym z popleczników Voldemorta. No i tenże Barty zinfiltrował szkołę pod postacią nauczyciela po to, żeby w odpowiednim momencie przenieść Harry’ego w miejsce, w którym zostanie przeprowadzony mroczny rytuał wskrzeszenia Voldemorta.Jak konkretnie to zrobił? Otóż najpierw doprowadził do dołączenia Harry’ego do Turnieju Trójmagicznego jako czwartego uczestnika, następnie zza kulis pomagał mu na różne sposoby, a następnie w ostatniej konkurencji (w labiryncie) pozbył się pozostałych uczestników, podmienił puchar na świstoklik i zakrzyknął „Ha, od początku to byłem ja!”.CO KURWA?!Skoro Barty był w szkole przez cały rok pod postacią Moody’ego, to równie dobrze w odpowiednim momencie mógł zmienić KUBEK KAWY w świstoklik i powiedzieć „Potrzymasz mi kubek kawy, Harry?”. Miałoby to DOKŁADNIE TEN SAM EFEKT.Ale nie, lepiej było od początku wzbudzić podejrzenia wszystkich wokół (bo nagle pojawia się czwarty uczestnik turnieju), potem wykonać masę ryzykownych (mogących doprowadzić zarówno do wykrycia spisku jak i do śmierci Harry’ego) działań, żeby doprowadzić Harry’ego do finału i potem zakładać, że Harry wygra, bo inaczej cały plan w dupę.Poza tym cały ten Turniej Trójmagiczny zdaje się nie mieć żadnego sensu. Uczestnicy biorą bowiem udział w kolejnych konkurencjach i dostają za nie punkty, ale ostatecznie i tak wygrywa ten, kto pierwszy przejdzie przez labirynt.Dlatego właśnie to moja najmniej lubiana część. Zdaje się, że jest najgrubsza (edit: ok, najgrubszy jest podobno „Zakon”, ale „Czara” jest zdecydowanie z tych grubszych), a jednocześnie przez większość książki historia prowadzi zupełnie do niczego i stanowi wypełniacz. Do tego Rowling wepchnęła do niej najwięcej teen dramy, której niestety pisać nie potrafiła. Bo wiecie, nie mam nic do teen dramy, ale serio… relacja Harry’ego z Cho była napisała żenująco (ktokolwiek potrafi cokolwiek powiedzieć o Cho?), związek Harry’ego z Ginny bierze się znikąd a związek Rona i Hermiony jest totalnie wymuszony (wiem, że nie wszystkie te rzeczy są w „Czarze ognia”, po prostu podkreślam, że Rowling nie umie pisać teen dramy). Jakby tego było mało to w ramach bonusu: w filmie Harry ma tę absurdalna fryzurę. Serio, co tu się odjebało? xDNo, a tak poza tym to wszystkiego najlepszego, Harry

#harrypotter #film #takaprawda #takbylo #pasta #heheszki